
Mariola kocha podróże. Kiedyś to Krystyna pakowała jej walizki, dbając, by córce niczego nie zabrakło. Dziś role się odwróciły. Od czterech lat Mariola jest „mamą” własnej mamy. A Mariola musiała zamienić podróże po świecie i Polsce na wędrówkę w towarzystwie demencji. I tak do swojego aktualnego plecaka, obok początkowej dezorientacji, zagubienia, lęku Mariola dopakowała empatię, cierpliwość i opanowanie. Początkowy krzyk niedowierzania i noce przepłakane w poduszkę z czasem ustąpiły miejsca dojrzałej akceptacji. Dziś Mariola mówi o sobie odważnie: pokochałam osobę z demencją.
Mimo postępujących ograniczeń, Mariola stara się nie rezygnować z życia – życia swojego, ale też życia jej mamy. Wciąż wspólnie jadę nad Bałtyk i w ukochane góry, choć teraz majestat szczytów podziwiają z poziomu fotela, a nie ze szlaku. Ich dom pozostaje otwarty dla przyjaciół-podróżników, którzy przy kawie dzielą się opowieściami ze świata, akceptując nową codzienność Krystyny. Mariola dba, by mama nie znikała w czterech ścianach – zabiera ją do kina, teatru i muzeów, czujnie dawkując bodźce, by chronić jej kruchy spokój.
Choć Mariola chciałaby być wszędzie, wie, że teraz jej miejsce jest przy mamie. Towarzyszy jej w wędrówce po wspólnym „szlaku” – drodze, która przez stopniową utratę funkcji poznawczych i ruchowych, prowadzi nieuchronnie w stronę zachodu słońca.
Jej historia to dowód na to, że nawet w cieniu postępującej choroby można odnaleźć nadzieję, budując świat pełen miłości, godności i głębokiego, międzyludzkiego wsparcia.